Jeśli znajdę jakąś perełkę – zaraz się nią dzielę.

Oto moje ulubione naturalne pasty do zębów.

Pierwszy wybór to Receptury Babuszki Agafii Witaminowa Pasta do zębów dla wrażliwych dziąseł

Skład: Aqua, Glycerin, Silica, Sorbitol, Xylit, Sodium Lauroyl Sarcosinate, Xanthan Gum, Ribes Nigrum Leaf Water, Hippophae Rhaimnoides Fruit Oil, Citrus Lemon Peel Oil, Melissa Officinalis Flower Water, Disodium Rutinyl Disulfate, Ascorbic Acid Polypeptide, Tocopherol, Chamomilla Recutita Flower Extract, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Parfum, Limonene, CI 75120.

Wyróżniony przeze mnie składnik – Sodium Lauroyl Sarcosinate to czynnik myjący z grupy detergentów jonowych (anionowych), należy do grupy sarkozynianów, które są delikatne, lecz dobrze się pienią. Detergenty z tej grupy nie przesuszają skóry, hamują próchnicę zębów, dlatego świetnie sprawdzają się właśnie w pastach do zębów (chociaż mogą występować też np. w szamponach). Niestety, istnieją również doniesienia, że ten składnik (będący składnikiem syntetycznym), może być zanieczyszczony rakotwórczymi nitrozoaminami. Tak więc – niestety – ta pasta, będzie z opisywanej przeze mnie trójki najmniej ulubiona.

Kolejny ciekawy składnik to Disodium Rutinyl Disulfate – jest to często stosowany w organicznych pastach do zębów komponent. Ma działanie przeciwutleniające. Pochodzi z rytyny – flawonoidu znajdującego się np. w zielu gryki.

A zastosowany barwnik CI 75120 – czy to coś szkodliwego? Nie 🙂 Jest to barwnik pozyskiwany z rośliny Bixa orellana, czyli z arnoty właściwej. Jego popularna nazwa to biksyna, lub annato. Ten naturalny czerwonopmarańczowy barwnik jest pozyskiwany z owoców tej rośliny.

Drugi wybór to znów Babuszka Agafia – tym razem Pasta „Solna” – świeży oddech.

Skład: Aqua, Glycerin, Silica, Sodium Bicarbonate, Xylit, Cocamidopropyl Betaine, Xanthan Gum, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Melissa Officinalis Leaf Extract, Panax Ginseng Root Extract, Rosmarinus Officinalis Leaf Oil, Glycyrrhiza Glabra Root Extract, Tilia Cordata Flower Extract, Sodium Chloride, Salvia Officinalis Leaf Water, Borago Officinalis Seed Oil, Mentha Piperita Leaf Water, Rosa Canina Fruit Oil, Linum Usitatissimum Seed Oil, Amaranthus Caudatus Seed Oil, Menthol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Parfum, CI 77007.

Tutaj zastosowano bardziej lubiany przeze mnie detergent 😉 Czyli betainę kokamidopropylową – łagodny amfoteryczny środek myjący, stosowany często w preparatach dla dzieci.

Podoba mi się także zastosowanie oleju z ogórecznika, mojego ulubionego oleju z owoców dzikiej róży czy z oleju lnianego. Dlaczego tak dobrze jest stosować oleje w pastach? Oleje dodatkowo pomagają łagodzić ewentualne stany zapalne jamy ustnej, pomagają w chorobach przyzebią (szczególnie olej z ogórecznika), a olej z owoców dzikiej róży zawiera między innymi naturalną witaminę C, która działa bakteriobójczo. Dobrej jakości olej z owoców dzikiej róży to także prawdziwa skarbnica nienasyconych kwasów tłuszczowych oraz przeciwutlaniających karotenoidów 🙂

A cóż to za barwnik mamy w tej paście?

CI 77007 – to ultramaryna, która może być otrzymywana z minerałów, ale może być też otrzymywana syntetycznie. Naturalne ultramaryny posiadają przeróżne zabarwienia – żółte, zielone, niebieskie czy fioletowe.

Trzecia, ostatnia już pasta to: Lavera Pasta do zębów bez fluoru Bio-Echinacea i Propolis.

Ta pasta ma najprostszy skład – moją uwagę zwraca dodatek soli morskiej, zawartość barwnika CI 77891 oraz łagodnych środków myjących – disodium cocoyl glutamate oraz sodium cocoyl glutamate. Barwnik ten to dwutlenek tytanu, dozwolony do stosowania w kosmetykach organicznych.

Skład: Aqua, Sorbitol, Silica, Xylitol, Calcium Carbonate, Maris Sal, CI 77891, Xanthan Gum, Glycerin, Disodium Cocoyl Glutamate, Sodium Cocoyl Glutamate, Myrtus Communis Leaf Extract*, Echinacea Purpurea Extract*, Propolis Cera, Alcohol*,  Aroma**, Limonene**, Linalool**, Eugenol**.
* Składniki z certyfikatem rolnictwa ekologicznego
** naturalne olejki eteryczne
 
Jeśli miałabym wybrać najlepszą z tych trzech typów, to byłaby to Lavera.

Sodium Cocoyl Glutamate i jego „brat” Disodium Cocoyl Glutamate, to najłagodniejsze z użytych w tych pastach detergenty. Jeśli bardzo chcemy, do sarkozynianów możemy się przyczepić, do betainy kokamidopropylowej również, a powyższe związki, utworzone z kwasów tłuszczowych z oleju kokosowego i kwasu glutaminowego, są najdelikatniejsze.

Dodatkowo w paście Lavera mamy zapach pochodzący z naturalnych olejków eterycznych, a u Babuszki Agafii nie.

No i pasta Lavery nie zawiera sorbianu potasu oraz benzoesanu sodu, które stosują producenci Babuszki Agafii. Co prawda, są one dozwolone w kosmetykach ekologicznych, jednak moja intuicja mówi mi, że lepiej ich unikać.

No i proszę – zrobiłam analizę i tadammm – wybrałam dla Was najlepszy typ 🙂

Ania