Cześć!

Jeśli nosimy makijaż, bardzo ważne jest dokładne oczyszczenie skóry przed pójściem spać.

Nie! Nawet jeśli nie nosimy makijażu, również powinnyśmy dokładnie oczyszczać skórę, jednak wiadomo, że wtedy jest to łatwiejsze.

Dokładnie, dogłębnie oczyszczona skóra to już połowa sukcesu. Oczyszczanie jest być może najważniejszym krokiem w pielęgnacji skóry, ponieważ od niego zależy jak skóra będzie wchłaniała kosmetyki, które na nią nałożymy w następnej kolejności.

Najlepiej jest skórę oczyszczać dwukrotnie. Podwójne oczyszczanie jest charakterystyczne dla koreańskiej pielęgnacji skóry – w koreańskich 10 krokach pierwszy krok polega na zmyciu makijażu za pomocą hydrofilnego olejku. Olejek w połączeniu z ciepłą wodą nabiera mlecznej konsystencji i można go łatwo zmyć. Następnie myjemy skórę kosmetykiem na bazie wody, na przykład pianką.

Podobnie powinnyśmy używać płynu micelarnego – najpierw rozpuszczamy makijaż oczu przykładając do zamkniętych powiek płatki kosmetyczne nasączone płynem micelarnym, a następnie delikatnie przecieramy powieki, starając się jak najmniej rozciągać przy tym skórę. Kolejnym płatkiem kosmetycznym zmywamy makijaż z reszty twarzy.

Wiele kobiet popełnia błąd i stosuje płyn micelarny zamiast toniku. To wielkie nieporozumienie, ponieważ tonik ma za zadanie tonizować skórę, czyli przywracać jej właściwe pH, a płyn micelarny ją oczyszczać. Zapewne słyszałaś, że płyn micelarny zawiera tajemniczo brzmiące MICELE. Micele to po prostu cząsteczki środka powierzchniowo czynnego, które organizują się w kulistą formę. W zależności od rozpuszczalnika,  ich hydrofilowe lub hydrofobowe części znajdują się w zewnętrznej lub wewnętrznej części miceli.

Jestem zwolenniczką zmywania płynu micelarnego z twarzy – nie powinnyśmy zostawiać go na skórze, ponieważ zawiera on wcześniej wspomniane środki powierzchniwo czynne, które pozostawione na skórze, mogą ją podrażniać.

Od pewnego czasu sama stosuję płyn micelarny handmade, którego skład przedstawię Wam poniżej. Wszystkie potrzebne surowce znajdziecie w sklepach z półproduktami kosmetycznymi.  Nie jest to mój autorski przepis 😉 Znalazłam go na stronie sklepu z półproduktami, odjęłam jeden składnik, a poza tym – stosuję w niezmienionej formie 🙂 Zazwyczaj tworzę własne przepisy, jednak jeśli ktoś już stworzył dobry przepis – dlaczego miałabym nie skorzystać?

Na 100g płynu micelarnego potrzebujemy:

5% P-4C – jest to środek powierzchniowo czynny polyglyceryl – 4 – caprate, w płynach micelarnych możemy go stosować w zakresie stężeń od 2 do 5%, jest bardzo delikatny, wręcz natłuszczający, ale łatwo zmywa się ze skóry, więc absolutnie nie będzie zapychał porów,

5% soku z liści aloesu – ten składnik możemy zakupić w sklepach z półproduktami kosmetycznymi. Warto pamiętać, że sporo osób jest uczulonych na aloes, niektórym z kolei ten składnik bardzo służy. Sok z liści aloesu posiada dość niskie pH, dlatego nie powinno się go stosować bezpośrednio na skórę.

3% D – panthenol – ten składnik wszyscy znamy z pianek po opalaniu – jest to prowitamina B5, która w skórze ulega przemianie w aktywną witaminę B5, dobrze wnika w naskórek, skórę i włosy. Zwróćcie uwagę, że to rzadkość, zazwyczaj bowiem witaminy nie wnikają w skórę, z prowitaminą B5 jest inaczej. Wpływa też na nawilżenie skóry i włosów.

86,5% wody lub hydrolatu – tutaj uważałabym jaki hydrolat stosujemy. Hydrolaty, czyli wody kwiatowe różnią się od siebie pH, a pH hydrolatu w znacznej mierze wpływa na pH gotowego produktu. Ja, w wodzie micelarnej, której aktualnie używam, użyłam hydrolatu szałwiowego – jest to destylat wodny z liści szałwii.

0,5% alantoiny – alantoina ma działanie łagodzące – kiedyś była pozyskiwana z korzenia żywokostu wielkiego, czyli Symphytum officinale, a obecnie otrzymywana jest syntetycznie. Ułatwia różnicowanie się komórek i tworzenie ziarniny.

Aby wykonać ten płyn micelarny wystarczy zmieszać ze sobą wszystkie składniki w szklanej zlewce, a następnie przelać do czystej butelki, najlepiej z brązowego szkła. Jedynie alantoina może się całkowicie nie rozpuścić, wtedy należy płyn delikatnie podgrzać, czasem jednak nie trzeba nawet tego robić. Aby odwarzyć tak małe ilości najlepiej jest użyć wagi jubilerskiej, którą za kilkanaście złotych kupimy na allegro.

Jestem z tego kosmetyku bardzo zadowolona, a najbardziej podoba mi się w nim prosty skład 🙂 Żadnych zbędnych dodatków, czy agresywnych konserwantów. U mnie bardzo dobrze zmywa makijaż i nie szczypie w oczy, ale muszę dodać, że nie stosuję wodoodpornych kosmetyków kolorowych.

W zasadzie nie musimy konserwować tego produktu (zakładam, że buteleczka 100 ml wystarczy nam na ok. 2 tygodnie), jeśli byśmy jednak chciały możemy dodać bezpieczny konserwant, który jest dopuszczony do użytku w kosmetykach ekologicznych – mam tu na myśli konserwant DHA BA, czyli połączenie kwasu dehydrooctowego oraz alkoholu benzylowego. Sama stosuję go w moich kosmetykach i jestem z niego bardzo zadowolona.

Mam nadzieję, że przepis przypadł Wam do gustu 🙂 Jeśli miałybyście jakieś pytanie, zadawajcie je pod postem.

Pozdrawiam Was serdecznie,

Ania